czwartek, 25 stycznia 2018

Miesiące

 Wyjaśnienie nazw miesięcy według Ali :D

Styczeń - bo styka się ze starym rokiem
Luty - bo lód, a pisownia dla zmyłki:)   ( poprawnie to luty znaczyło ostry, srogi, mroźny)
Marzec - bo się jeszcze marznie
Kwiecień- bo kwitną pierwsze kwiaty
Maj - bo jest długi weekend, zwany majówka ( etymologia jest raczej odwrotna...)
Czerwiec- bo zaczynają się czereśnie ( poprawnie od takich robaczków- czerwców)
Lipiec -bo można się upiec ( poprawnie ,bo kiedyś to w lipcu kwitły lipy)
Sierpień- bo się pieni, bo się robi bańki mydlane ( poprawnie od słowa sierp)
Wrzesień - bo kwitną wrzosy
Październik - bo robi pa pa zieloności (  poprawnie bo na polach były paździerze)
Listopad - bo spadają liście
Grudzień - bo Gru ( Dru i Minionki) i bardzo krótki dzień ( poprawnie od zamarzniętych grud ziemi)

środa, 24 stycznia 2018

Żbik

 Żbik jest wielki i bardziej krępy niż większość kotów domowych.
Ma też grubszy od nich ogon wygląda przez to bardzo... kociakowato.
Ale w rzeczywistości jest dziki i bardzo silny.
Spójrz na jego szarą pręgowaną sierść.
Jest ona idealna gdy żbik chce się ukryć wśród roślinności.
Wiadomo , że często żbik krzyżuje się z półdzikimi kotami domowymi. Dlatego też wiele z nich w istocie jest mieszańcami, czyli kotożbikami.

  Żbiki żywią się gryzoniami, żabami, małymi ptakami , rybami i czasem owadami, potrafią nawet upolować małą sarnę.


wtorek, 23 stycznia 2018

Chmura w górze, góra w chmurze...

Chmura w rze, ra w chmurze,
a ja bzdurki sobie bzdurzę!
Słońce sunie nad rami,
echo hasa sobie w lesie,
w rze lata biały orz,
echo w dal głos orła niesie.
Znalezione obrazy dla zapytania orzeł


W borze staw błękitny zamarzł
i lśni pięknie, lodem skuty,
a pod borem idzie łyżwiarz
i łyżwiarskie taszczy buty.
W cieniu gór narciarzy troje,
na narciarskich kijkach wspartych,
opowiada coś trzy po trzy
i wesołe stroi żarty.
Pod sosnami Jaś saneczkarz
mknie po saneczkarskim torze –
kto żyw, na dwór dziś wybiega,
bo tak cudnie jest na dworze!
 Podobny obraz
TU JAK WIEMY Z DOŚWIADCZENIA,
,,RZ” SIĘ NA ,,R” WYMIENIA!

Małgorzata Strzałkowska

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Latające wiewórki

Latające wiewiórki, czyli polatuchy osiągnęły doskonałość w skokach z gałęzi na gałąź. 
Fałda skórna , łącząca ich łapy  niczym spadochron, pozwala im na przeskakiwanie nawet 50 metrów!


 Latająca wiewiórka z szyszunią;)





Jest wiele gatunków tych zwierząt.( około 40)
Długość ciała polatuchy dochodzi do 20 cm, długość ogona wynosi 12-15 cm.


 Polatucha jest zwierzęciem aktywnym w nocy.

sobota, 20 stycznia 2018

Dla babci i dziadka



Babciu kochana!
Wskoczę Tobie na kolana
i buziaczka dam od rana

Dziadku kochany!
Zaraz będziesz przytulany

Dam też obrazek narysowany ⬆

No i ten wierszyk Wam napisałam ,
strasznie się przy tym napracowałam

Alicja O.


 
 

wtorek, 16 stycznia 2018

Kalendarzowa wyliczanka

Styczeń lepi bałwana
Luty kaszle, bo chory
Marzec znowu się maże.
Kwiecień plecie  kolor

Maj ma trawę we włosach
Czerwiec siedzi przed chatą.
Lipiec jedzie nad morze.
Sierpień tka babie lato.

Wrzesień niesie parasol.
A październik -szarugę.
jeśli prześpisz listopad
Zrobisz sobie przysługę.

Grudzień wnet cię obudzi,
Sypnie śniegiem na Święta
strzeli racą pod niebo,
Byś go zawsze pamiętał

Rafał Witek

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Julian Tuwim : Słoń Trąbalski

Był sobie słoń, wielki - jak słoń.
Zwał się ten słoń Tomasz Trąbalski.
Wszystko, co miał, było jak słoń!
Lecz straszny był zapominalski.
Słoniową miał głowę
I nogi słoniowe,
I kły z prawdziwej kości słoniowej,
I trąbę, którą wspaniale kręcił,
Wszystko słoniowe - oprócz pamięci.
Zaprosił kolegów - słoni - na karty
Na wpół do czwartej.
Przychodzą - ryczą: „Dzień dobry, kolego!”
Nikt nie odpowiada.
Nie ma Trąbalskiego.
Zapomniał! Wyszedł!
Miał przyjść do państwa Krokodylów
Na filiżankę wody z Nilu:
Zapomniał! Nie przyszedł!
Ma on chłopczyka i dziewczynkę,
Miłego słonika i śliczną słoninkę.
Bardzo kocha te swoje słonięta,
Ale ich imion nie pamięta.
Synek nazywa się Biały Ząbek,
A ojciec woła: „Trąbek! Bombek!”
Córeczce na imię po prostu Kachna,
A ojciec woła: „Grubachna! Wielgachna!”
Nawet gdy własne imię wymawia,
Gdy się na przykład komuś przedstawia,
Często się myli Tomasz Trąbalski
I mówi: „Jestem Tobiasz Bimbalski”.
Żonę ma taką - jakby sześć żon miał!
(Imię jej: Bania, ale zapomniał). 

No i ta żona kiedyś powiada:
„Idź do doktora, niechaj cię zbada,
Niech cię wyleczy na stare lata!”
Więc zaraz poszedł - do adwokata,
Potem do szewca i do rejenta,
I wszędzie mówi, że nie pamięta!
„Dobrze wiedziałem, lecz zapomniałem,
Może kto z panów wie, czego chciałem?”
Błąka się, krąży, jest coraz później,
Aż do kowala trafił, do kuźni.
Ten chciał go podkuć, więc oprzytomniał,
Przypomniał sobie to, co zapomniał!
Kowal go zbadał, miechem podmuchał,
Zajrzał do gardła, zajrzał do ucha,
Potem opukał młotem kowalskim
I mówi: „Wiem już, panie Trąbalski!
Co dzień na głowę wody kubełek
Oraz na trąbie zrobić supełek”.
I chlust go wodą! Sekundę trwało
I w supeł związał trąbę wspaniałą! 

Pędem poleciał Tomasz do domu.
Żona w krzyk: „Co to?” – „Nie mów nikomu!
To dla pamięci!” – „O czym?” – „No… chciałem…”
- „Co chciałeś?” – „Nie wiem! Już zapomniałem!”