Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wierszyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wierszyki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 stycznia 2018

Śnieg




Śnieg
Śnieg- to drobna gwiazdka krucha,
co na rzęsach siada.
Śnieg - to zaspa jak poducha,
w którą nagle wpadasz.


Śnieg - puszysta czapka  skrzata,
zatknięta na płocie.
Śnieg - to bajka , ta skrzydlata,
zagubiona w locie...

Hanna Łochocka

wtorek, 23 stycznia 2018

Chmura w górze, góra w chmurze...

Chmura w rze, ra w chmurze,
a ja bzdurki sobie bzdurzę!
Słońce sunie nad rami,
echo hasa sobie w lesie,
w rze lata biały orz,
echo w dal głos orła niesie.
Znalezione obrazy dla zapytania orzeł


W borze staw błękitny zamarzł
i lśni pięknie, lodem skuty,
a pod borem idzie łyżwiarz
i łyżwiarskie taszczy buty.
W cieniu gór narciarzy troje,
na narciarskich kijkach wspartych,
opowiada coś trzy po trzy
i wesołe stroi żarty.
Pod sosnami Jaś saneczkarz
mknie po saneczkarskim torze –
kto żyw, na dwór dziś wybiega,
bo tak cudnie jest na dworze!
 Podobny obraz
TU JAK WIEMY Z DOŚWIADCZENIA,
,,RZ” SIĘ NA ,,R” WYMIENIA!

Małgorzata Strzałkowska

sobota, 20 stycznia 2018

Dla babci i dziadka



Babciu kochana!
Wskoczę Tobie na kolana
i buziaczka dam od rana

Dziadku kochany!
Zaraz będziesz przytulany

Dam też obrazek narysowany ⬆

No i ten wierszyk Wam napisałam ,
strasznie się przy tym napracowałam

Alicja O.


 
 

wtorek, 16 stycznia 2018

Kalendarzowa wyliczanka

Styczeń lepi bałwana
Luty kaszle, bo chory
Marzec znowu się maże.
Kwiecień plecie  kolor

Maj ma trawę we włosach
Czerwiec siedzi przed chatą.
Lipiec jedzie nad morze.
Sierpień tka babie lato.

Wrzesień niesie parasol.
A październik -szarugę.
jeśli prześpisz listopad
Zrobisz sobie przysługę.

Grudzień wnet cię obudzi,
Sypnie śniegiem na Święta
strzeli racą pod niebo,
Byś go zawsze pamiętał

Rafał Witek

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Julian Tuwim : Słoń Trąbalski

Był sobie słoń, wielki - jak słoń.
Zwał się ten słoń Tomasz Trąbalski.
Wszystko, co miał, było jak słoń!
Lecz straszny był zapominalski.
Słoniową miał głowę
I nogi słoniowe,
I kły z prawdziwej kości słoniowej,
I trąbę, którą wspaniale kręcił,
Wszystko słoniowe - oprócz pamięci.
Zaprosił kolegów - słoni - na karty
Na wpół do czwartej.
Przychodzą - ryczą: „Dzień dobry, kolego!”
Nikt nie odpowiada.
Nie ma Trąbalskiego.
Zapomniał! Wyszedł!
Miał przyjść do państwa Krokodylów
Na filiżankę wody z Nilu:
Zapomniał! Nie przyszedł!
Ma on chłopczyka i dziewczynkę,
Miłego słonika i śliczną słoninkę.
Bardzo kocha te swoje słonięta,
Ale ich imion nie pamięta.
Synek nazywa się Biały Ząbek,
A ojciec woła: „Trąbek! Bombek!”
Córeczce na imię po prostu Kachna,
A ojciec woła: „Grubachna! Wielgachna!”
Nawet gdy własne imię wymawia,
Gdy się na przykład komuś przedstawia,
Często się myli Tomasz Trąbalski
I mówi: „Jestem Tobiasz Bimbalski”.
Żonę ma taką - jakby sześć żon miał!
(Imię jej: Bania, ale zapomniał). 

No i ta żona kiedyś powiada:
„Idź do doktora, niechaj cię zbada,
Niech cię wyleczy na stare lata!”
Więc zaraz poszedł - do adwokata,
Potem do szewca i do rejenta,
I wszędzie mówi, że nie pamięta!
„Dobrze wiedziałem, lecz zapomniałem,
Może kto z panów wie, czego chciałem?”
Błąka się, krąży, jest coraz później,
Aż do kowala trafił, do kuźni.
Ten chciał go podkuć, więc oprzytomniał,
Przypomniał sobie to, co zapomniał!
Kowal go zbadał, miechem podmuchał,
Zajrzał do gardła, zajrzał do ucha,
Potem opukał młotem kowalskim
I mówi: „Wiem już, panie Trąbalski!
Co dzień na głowę wody kubełek
Oraz na trąbie zrobić supełek”.
I chlust go wodą! Sekundę trwało
I w supeł związał trąbę wspaniałą! 

Pędem poleciał Tomasz do domu.
Żona w krzyk: „Co to?” – „Nie mów nikomu!
To dla pamięci!” – „O czym?” – „No… chciałem…”
- „Co chciałeś?” – „Nie wiem! Już zapomniałem!”

Julian Tuwim :Lokomotywa

Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa:
Tłusta oliwa.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Buch - jak gorąco!
Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.
Wagony do niej podoczepiali
Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali,
I pełno ludzi w każdym wagonie,
A w jednym krowy, a w drugim konie, 

A w trzecim siedzą same grubasy,
Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy,
A czwarty wagon pełen bananów,
A w piątym stoi sześć fortepianów, 

W szóstym armata - o! jaka wielka!
Pod każdym kołem żelazna belka!
W siódmym dębowe stoły i szafy,
W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy, 

W dziewiątym - same tuczone świnie,
W dziesiątym - kufry, paki i skrzynie.
A tych wagonów jest ze czterdzieści,
Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści. 

Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
I każdy nie wiem jak się wytężał,
To nie udźwigną, taki to ciężar.
Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Para - buch!
Koła - w ruch!
Najpierw - powoli - jak żółw – ociężale,
Ruszyła - maszyna - po szynach - ospale,
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi,
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las,
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to.
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana,
Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.
A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
A co to to, co to to, kto to tak pcha,
Że pędzi, że wali, że bucha buch, buch?
To para gorąca wprawiła to w ruch,
To para, co z kotła rurami do tłoków,
A tłoki kołami ruszają z dwóch boków
I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,
Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,
I koła turkocą, i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!…